czwartek, 30 sierpnia 2007

Alegoryzacja a ważność i zastosowanie


Jest jeszcze jedno rozróżnienie, którego musimy dokonać, by dobrze się rozumieć.

Rozumiem Wisienko, że twoim zamiarem było znalezienie jakiegoś praktycznego odniesienia prawdy Słowa Bożego do twojego życia. I słusznie. Odpowiedzią jednak nie jest alegoryzacja, ale zastosowanie. Między jednym a drugim istnieje bardzo ważna różnica.

Alegoryzacja, jak już mówiłem wcześniej nie zna żadnych granic – może poza wyobraźnią czytelnika. Zastosowanie wyrasta ze znaczenie tekstu i do tego znaczenia jest „przywiązana”.

Może jakiś przykład. Pewien chłopak, chciał bardzo pojechać na jakąś konferencję (historia jest prawdziwa). Ponieważ był człowiekiem wierzącym postanowił przy podejmowaniu decyzji oprzeć się na Biblii. Zrobił tak, pomodlił się, otworzył Biblię na chybił trafił i otworzył oczy. Tekst na który padł jego wzrok miał być odpowiedzią na pytania o to, czy ma jechać czy nie. Kiedy otworzył oczy, zobaczył słowa:

„Przez wiarę usłuchał Abraham, gdy został powołany, aby pójść na miejsce, które miał wziąć w dziedzictwo, i wyszedł, nie wiedząc, dokąd idzie. Przez wiarę osiedlił się jako cudzoziemiec w ziemi obiecanej na obczyźnie, zamieszkawszy pod namiotami z Izaakiem i Jakubem, współdziedzicami tejże obietnicy.” (Hbr. 11,8-9)

To prawda, ze w tekście jest mowa o podróży, ale co miało to wspólnego z wyjazdem na konferencję? Nic! Nawet mamy tutaj informację, że Abraham nie wiedział dokąd idzie – ten młodzieniec chyba jednak wiedział. Abraham nie pojechał tam na kilka dni, ale przeprowadził się do tej ziemi i nigdy już nie wrócił w swoje rodzinne strony. Nie mówiąc już o tym, ze ta ziemia została mu obiecana jako dziedzictwo.

Tak można by powiedzieć wygląda posługiwanie się alegoryzacją (choć w tym przypadku kolejność została odwrócona, tzn. zaczęliśmy od alegorycznego znaczenia, do którego trzeba było dopasować jakiś biblijny tekst). Należy może jeszcze dodać, że posługując się metodą alegoryzacji w ogóle nie ma znaczenia, na jaki tekst się trafi, ponieważ to, co jest tu dużo bardziej potrzebne to twórcza wyobraźnia, która z każdego tekstu jest w stanie wyciągnąć wnioski, na których czytelnikowi zależy.

Oczywiście decyzja o wyjeździe na konferencję była słuszna tylko, że podjęta w zupełnie niewłaściwy sposób. I o ile w tym wypadku skończyła się dobrze o tyle podejmowanie decyzji w tak sposób w życiu naprawdę wielu ludzi skończyło się tragedią.

Zastosowanie posługuje się zupełnie inną logiką. Jest to logika, która w centrum stawia Słowo Boże i jego faktyczne znaczenie a nie ludzką wyobraźnię i ludzkie pragnienia. Ustalenie zastosowania składa się z dwóch etapów.

1. W praktyce czytając jakieś biblijne historie zadajesz sobie pytanie, jaka jest tutaj puenta. Dlaczego ta historia została opowiedziana? Jaką biblijną prawdę ilustruje ta historia? Zwykle ten etap nazywany jest ustaleniem ważności tekstu.

Jeżeli Biblia opisuje historie, jak Jozue zdobywał ziemię obiecaną to jest ona ilustracją Bożej wierności danym przez niego obietnicom (2M 6,8). Jest to ilustracją tego, że Bóg nie jest obojętny na grzech w życiu narodów (1M 15,16). Jest to ilustracją tego, że Bóg chroni i błogosławi tych, którzy w szczerości serca (jak Jozue) są wykonawcami Jego Słowa (Joz. 1,8). Jest to także ilustracja prawdy, że nawet jeżeli przyjąłem na siebie zobowiązanie, którego nie powinienem brać (przymierze z Gibeonitami - Joz 9)), to powinienem wywiązać się z niego (por Ps 15,4). itd. Przy wyciąganiu tego rodzaju wniosków należy jednak pamiętać o całości nauczania Pisma. Ktoś mógłby np. wyciągnąć wniosek, że rozprawiając się z grzechem bezbożnych narodów Bóg używa swojego ludu, który za pomocą miecza wprowadza nowy porządek. O ile ta zasada dotyczyła okresu zdobywania ziemi obiecanej o tyle zupełnie nie pasuje do nauczania NT, gdzie Jezus mówi: „Królestwo moje nie jest z tego świata; gdyby z tego świata było Królestwo moje, słudzy moi walczyliby, abym nie był wydany Żydom; bo właśnie Królestwo moje nie jest stąd.” (Jan. 18,36)

Podobnie w przypadku opisu z Dziejów Apostolskich, gdzie widzimy Ap. Pawła zwiastującego ewangelię. Kiedy przyjeżdżał do nowego miasta zawsze zaczynał od synagog. Czy to znaczy, że mamy czynić podobnie, że ewangelizację powinniśmy zawsze zaczynać od znalezienia w mieście synagogi? Myślę, że na czym innym polega ważność tych opisów. Chodzi raczej o fakt zwiastowania ewangelii pomimo przeciwności, pomimo tego, że niektórzy jej się sprzeciwiają, o obraz tego, jak wielką przemianę wnosi w życie ludzi przyjęcie ewangelii, itd.

2. Drugim etapem jest właściwe zastosowanie. To jest ten etap, do którego zwykle najbardziej się spieszymy (czasem za bardzo). Zastosowanie zawsze wynika z ważności tekstu a nie z opisywanych przykładów - choć czasem zastosowanie może być dokładnie takie samo jak opis w tekście. To jednak zdarza się rzadko. Czytając np. o tym, jak w Koryncie chrześcijanie kłócili się i spierali pozywając się nawet nawzajem do sądu, być może w życiu jakiegoś chrześcijanina dojdzie do sytuacji, kiedy zastanawiając się nad tym, jak rozwiązać spór z bratem czy siostrą, po przeczytaniu 1 Kor 6,1-7 odkryje, że Boże Słowo opisuje dokładnie taką samą sytuację, w jakiej się akurat znalazł i niemal bezpośrednio może odnieść to co przeczytał do swojego życiu i poprosić jakieś mądre osoby ze zboru o pomoc w rozstrzygnięciu sporu, albo w ogóle zrezygnować ze swoich roszczeń. Takie sytuacje, kiedy opis jakiejś biblijnej historii możemy odnieść bezpośrednio do swojego życia zdarzają się jednak bardzo rzadko. Najczęściej musimy określić ważność tekstu i dopiero z niej wyprowadzić zastosowanie. Starsi, doświadczeni chrześcijanie „którzy przez długie używanie mają władze poznawcze wyćwiczone do rozróżniania dobrego i złego” (Hbr. 5,14) bardzo często czynią to intuicyjnie nawet nie będą świadomi procesu interpretacyjnego, przez który przechodzą, wielu jednak młodych chrześcijan gubi się i wyciąga wnioski nieuzasadnione, ale skojarzone, które traktują jak nauczanie Słowa Bożego.

Zastosowanie jakie wynika z tych przedstawionych wyżej historii i ich ważności może być np. takie: Jeżeli z powodu swoje wierności Bogu doświadczasz naśmiewania się z ciebie w szkole, czy w pracy, nie poddawaj się przeciwnościom. Nawet jeżeli niektórzy są przeciwni prawdzie ewangelii którą zwiastujesz, to są też tacy, którzy czekają na jej poselstwo. Jeżeli pewni ludzi po kilku próbach nie chcą słuchać ewangelii to zostaw ich (przynajmniej na jakiś czas) i szukaj takich, którzy szczerze szukają Boga i im poświęć czas. Jeżeli chodzi o życie Jozuego, to jedno z zastosowań, które osobiście wyciągnąłem było takie, by wywiązać się z pewnego zobowiązania, które wziąłem na siebie, choć bardzo wiele mnie kosztowało wywiązanie się potem z niego. Najchętniej powiedziałbym, że nie zrobię tego, co obiecałem. Jednak akurat w tym czasie czytałem tę historię i przypomniała mi ona jakimi zasadami kierują się w życiu Boże dzieci.

Brak komentarzy: