Być może sam(a) już kiedyś zadawałeś(-łaś) sobie to pytaniem, albo słyszałeś(-łaś), jak zadaje je ktoś inny. Mam wrażenie, że zawsze, kiedy znajdujemy się w sytuacji bez wyjścia nasz umysł zaczyna pracować na podwyższonych obrotach z nadzieją, że może jednak jest jakieś rozwiązanie, które przeoczyliśmy. Kiedy okazuje się, że rzeczywiście zostało tylko jedno rozwiązanie, i to rozwiązanie, które nam się nie podoba, pojawia się inne pytanie: Jak mogło do tego dojść? Czy nie można było zrobić czegoś inaczej, by teraz nie trzeba było rozpaczać z powodu „sytuacji bez wyjścia” (a właściwie z jednym wyjściem i to niemiłym)?
Z podobną sytuacją mamy do czynienia, kiedy mówimy o grzechu. Grzech jest wszechobecny i kiedy widzimy, że nigdy w historii nie było ludzi wolnych od niego zaczynamy się zastanawiać, czy nie można było inaczej? Czy Bóg nie mógł stworzyć człowieka, który by nie grzeszył?
Wydaje się, że są tylko dwie możliwości pozytywnej odpowiedzi na to pytanie. Pierwsza jest taka, że byłby to świat automatów. W rzeczywistości byłby to świat nieożywiony, świat, w którym wszystko odbywa się wg zasady: impuls – reakcja, jak w komputerze, albo jak na makiecie miniaturowej kolejki, gracz naciska guzik, pociąg jedzie; gracz puszcza guzik, pociąg staje, czyli Bóg „naciska guzik”, człowiek się uśmiecha, Bóg naciska inny „guzik”, człowiek podlewa ogród, itd.
Drugie rozwiązanie byłoby dużo bardziej „ambitne”. Bóg musiałbym stworzyć Bogów, i to nie tylko „podobnych do niego”, nie „na jego obraz”, ale dokładne takich jak On, przez duże „B”, doskonałych, nie mających żadnych braków w sensie absolutnym. Z natury rzeczy jest to jednak nie do pomyślenia. Absolutnie doskonały, nieskończony Bóg, który jest przyczyną wszechrzeczy może być tylko jeden. Gdyby takich Bogów miałoby być wielu, nie mogłoby być mowy ich absolutnej doskonałości i nieskończoności, ponieważ „nie ma na to miejsca”. Z kolei, jeżeli byliby to bogowie (przez małe „b”), nie nieskończenie doskonali, to pojawia się pytanie o ich przyczynę, ponieważ tylko istota nieskończona może być przyczyną wszystkiego i nadal istnieć.
Przepraszam za ten filozoficzny wtręt. Chciałem tylko pokazać, że nie ma możliwości stworzenia idealnego człowieka. Zarówno jedna jak i druga koncepcja, czy to człowieka jako automatu czy jako istoty Boskiej jest nie do utrzymania.
Teraz najważniejsze:
W samą naturę stworzenia wpisana jest jego niedoskonałość (choć było to bardzo dobre). Ponieważ: (1) wszystko, co nie jest Bogiem nie jest doskonałe oraz (2) wszystko, co zostało stworzone nie jest Bogiem. Zatem sam fakt stworzenia pociąga za sobą (prędzej czy później) upadek człowieka. Ale nie tylko to. Możemy również powiedzieć, że sam akt stworzenia zakładał konieczność odkupienia i Zbawiciela. Dlatego właśnie Piotr pisze: „…nie rzeczami znikomymi, srebrem albo złotem, zostaliście wykupieni z marnego postępowania waszego, przez ojców wam przekazanego, lecz drogą krwią Chrystusa, jako baranka niewinnego i nieskalanego. Wprawdzie był On na to przeznaczony już przed założeniem świata, ale objawiony został dopiero w czasach ostatnich ze względu na was”. (1 Piotra 1,20).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz