Pod koniec maja tego roku Paul Newman jako 82-letni aktor (nota bene żydowskiego pochodzenia) ogłosił, ze definitywnie przechodzi na emeryturę. Oczywiście w jego przypadku nie oznacza to zastąpienia aktorskiej gaży emeryturą wypłacaną przez zakład ubezpieczeniowy. Jako wzięty aktor i człowiek z głową na karku zapewne nie będzie miał problemów z utrzymaniem. Newman jest człowiekiem bardzo zdolnym i to nie tylko jako aktor. W trakcie kręcenia filmu „Winning” („Zwyciążanie”) z 1969 odkrył, ze jego pasją są wyścigi samochodowe i to nie w roli obserwatora, ale uczestnika. I rzeczywiście okazało się, że jest w tym naprawdę dobry. W 1972 wziął udział w słynnym, trwającym 24 godziny wyścigu, „24 Hours of Le Mans”, w którym zajął drugie miejsce. W branży filmowej grał w kilkudziesięciu filmach, kilka sam reżyserował, otrzymał wiele nagród i nominacji do nich. Ale zaangażowany był nie tylko w kinematografię. W 1982 założył firmę „Newman's Own” produkującą artykuły żywnościowe, z której cały dochód, po opodatkowaniu, przeznaczony jest na cele edukacyjne oraz działalność charytatywną (do 2007 było tego ponad 220 mln USD).
Wielu ludzi uważa Newmana nie tylko za przystojnego aktora (zasadniczo to opinia pań), ale również bardzo utalentowanego człowieka. Kiedy jednak jego samego pyta się o jego sukcesy najczęściej mówi o początkowych niepowodzeniach i ciężkiej pracy i dodaje: „Nie mam żadnego talentu. Mam tylko dar wytrwałego dążenie do celu.”
Pamiętam, będąc jeszcze dzieckiem zaczynającym naukę gry na instrumencie, słowa nauczyciela (i to nawet nie jednego): „Talent to tylko 5% sukcesu, reszta to ciężka praca.” Oczywiście w oczach dziecka, które widziało już jakiś film o tym, jak utalentowany chłopak po prostu brał do ręki instrument i wygrywał konkurs za konkursem, takie słowa wydawały się świadectwem niewiedzy nauczyciela. Pomyślałem, że po prostu nie widział jeszcze tego filmu. :) Teraz jednak coraz wyraźniej widzę, że z jakiego powodu Bóg najwyraźniej celowo tak urządził ten świat. To On daje ogrodnikowi ziarno, które samo w sobie jest cudem, ale praca polegająca na zasiewaniu, plewieniu i podlewaniu pozostaje zadaniem człowieka. Jakże łatwo jest zapomnieć o tym, że bez tego cudu, tj. nasionka mającego w sobie życie, nawet solidne przeoranie ziemi, najdokładniejsze wyplewienie grządki, regularne podlewanie nic nie da. Z drugiej strony ziarno, które nie zostało umieszczone w ziemi i nie jest podlewane, nigdy nie wyda owocu. Tylko rolnik, który codziennie zakasuje rękawy do ciężkiej pracy, kiedy nadchodzi czas ogląda cuda.
A każdemu z nas dana została łaska według miary daru Chrystusowego. (Ef. 4,7)
Każdemu […] kto ma, będzie dane i obfitować będzie, a temu, kto nie ma, zostanie zabrane i to, co ma. (Mat. 25,29)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz